Serwis iPhone, iPad 500 102 900
Serwis i sprzedaż komputerów MacBook, iMac 792 689 478
Powrót

10 lat iPhone'a - wielka premiera

/ Czerwiec 29, 2017 /
10 lat iPhone'a - wielka premiera

Dziesięć lat temu, 29 czerwca 2007 roku w USA zadebiutował pierwszy iPhone. Aż trudno uwierzyć w jakim miejscu jest teraz a w jakim tamtego czasu. Od wtedy na dobre zaczęła się nasza przygoda z serwisowaniem smartfonów. Byliśmy tam wtedy na miejscu. Przeczytajcie naszą historię.



Pamiętam atmosferę tego dnia- szczerze mówiąc czekałem na niego od chwili kiedy w styczniu 2007 roku Steve Jobs zaprezentował go pierwszy raz. Nie chodziło jednak o to, że był to pierwszy telefon komórkowy od Apple – firmy którą uwielbiałem od lat – ale o to że wreszcie powstało kieszonkowe urządzenie, które służy do serfowania po internecie, jakie chciałem mieć. Tego czasu właśnie tego oczekiwałem od urządzeń, które mogę zmieścić w kieszeni.


Jeszcze w 2005 roku pytałem siebie dlaczego aparaty komórkowe nie posiadają WIFI a ich przeglądarki nie są na tyle intuicyjnie by móc korzystać z sieci w sposób wystarczająco wygodny. Długo szukałem takiego typu urządzenia – w końcu tuż po amerykańskiej premierze, zakupiłem Sony PSP – tak naprawdę pierwszy produkt, który przypasował mi nie ze względu na gry, ale właśnie na duży ekran, no i na całkiem wydajną jak na tamte czasy przeglądarkę. Sony było wtedy na fali, na PSP było „szaleństwo” a media w USA dość mocno zapowiadały nadejście telefonu komórkowego na bazie PSP. Pamiętam moje podekscytowanie tym faktem i z utęsknieniem czekałem na taki aparat. Miesiące po premierze PSP w USA mijały, jednak o kontynuacji przez Sony projektu już więcej nie słyszałem. Sony pewnie go zarzuciło, co jak się okazało było chyba największym błędem w historii tej firmy.


 

Wracając do premiery iPhone’a, wybrałem sklep pod Nowym Jorkiem- wiedziałem że w samym NYC będą ogromne kolejki. I nie rozczarowałem się, sklep Apple w małym miejscowym Mallu to był strzał w dziesiątkę. Czekałem w kolejce około 40 minut. Kto wie, może byłem pierwszym Polakiem testującym słuchawkę z Cupertino?


Pierwszy kontakt z iPhone w dniu światowej premiery. W drugiej ręce mój Sony Ericsson - ostatni klasyczny telefon w moim życiu :)



iPhone’a jednak nie kupiłem pierwszego dnia – nie ma było wtedy jeszcze czegoś takiego jak scena jailbreak – iPhone prosto z pudełka był bezużyteczny, można było zadzwonić z niego tylko na numer alarmowy. Jednak zakupiłem go trzy tygodnie po premierze, kiedy wyszedł pierwszy program, który odblokowywał aparat w wersji 1.0.0 – ściągnięcie simlocka było wtedy już kwestią czasu. Wersja 8 GB kosztowała wtedy 599 dolarów – już we wrześniu spadła do 499 dolarów – Apple było tak uprzejme, że różnicę mi zrefundowało.


Swoją drogą, zdjęcie pierwszych simlocków nie było wcale łatwe – wymagało podstawowej wiedzy na temat standardu protokołu secure shell no i trzeba było mieć Maka. Wielu sąsiadów, kolegów moich znajomych, ustawiało się wtedy do moich drzwi – każdy chciał mieć wtedy iPhone’a za 499 dolarów i do tego bez simlocka. Ciekawostka: zdejmowanie simlocków z pierwszego iPhone’a w USA stało się dla wielu młodych ludzi naprawdę POKAŹNYM źródłem dochodu.


 

Wielu czytelników zapewne czytając artykuł kiwa z niedowierzaniem głową – przecież w 2007 roku były już smartfony, które łączyły się z internetem i pozwalały na serfowanie – Palm Treo, Blackberry 8300 czy HTC TyTN były w USA naprawdę popularne. Jednak wystarczy teraz obejrzeć zdjęcia tych aparatów – z bez przerwy gubiącymi się rysikami, małą klawiaturką itp i porównać do pierwszego iPhone’a. Wydaje się, że różnicę widać nawet dziś – gdyby nie to, że w tamtych czasach byłem jeszcze studentem, z pewnością już stałbym w kolejce do biura maklerskiego po akcje Apple. Do dziś nie mogę uwierzyć, że wiele osób, ba – szefów takich firm jak Microsoft czy Nokia, nawet po premierze urządzenia nie do końca zdawało sobie sprawę z zagrożenia jakie niesie ze sobą dla komórkowych gigantów aparat wyłącznie z dotykowym ekranem. Wystarczy poczytać tysiące ówczesnych postów na forach Nokii, komunikatów itp. W takie UI nikt wierzyć nie chciał.



Po latach okazało się to, czego uczą chyba w każdej szkole biznesu – możesz dogadać się z setkami operatorów na świecie i produkować setki modeli aparatów – ale ostatecznie to klient, nie operator, zagłosuje gotówką który aparat najbardziej odpowiada jego potrzebom. A wybierze po prostu ten bardziej przyjazny w użyciu. A przyjazny, to aktualnie ten z dotykowym ekranem, prawda ?



Dziś serwisujemy tysiące iPhone’ów w Polsce. Wtedy jednak w sukces tego smartfona mało kto wierzył.